3 września 2018

Mano-Mano

Często spotykamy się z pytaniem: Mano – Mano co to jest? Skąd się w Filipińskich Sztukach Walki pojawiło. Czy jest tam kij, czy Jeet-Kune-Do i to jest to samo? Są jakieś różnice? itp. Postaramy się na te pytania w skrócie odpowiedzieć.

Mano – Mano jest nierozłączną częścią wszystkich filipińskich sztuk walki. W różnych systemach i językach różnie się też nazywa, np.: Kinamutay, Pangamay itp., ale zasada ogólna jest stale ta sama. Zastosowanie części swego ciała (ręce, nogi, kolana, łokcie, głowa, zęby i co tam jeszcze dodatkowo masz) w wolnej walce.

Reasumując: jest to w większości „przełożenie” technik z bronią, na takie same lub podobnie wykonywane techniki bez broni: czyli bez kija, noża, maczety itp. W wielu filipińskich językach (około 80) znaczy po prostu „pusta ręka”. W niektórych stylach np.: Arnis ma podwójne znaczenie:

  • techniki bez broni
  • zakończenie techniki „pusta ręka” zapoczątkowanej bronią, np.: kijem. Kij noga, kij pięść palce w oczy itp. Czyli krótko mówiąc kończące uderzenie.

Niektóre systemy używają w walce „empty hand” do bloków, inne do miękkiego okrężnego przyjęcia ataku. Do Mano-Mano (jest to ogólna, szeroko pojęta nazwa) należą także systemy bez broni np.: Kuntao, Sikaran, Suntokan, Dumog, Yaw-Yaw i inne. Niektóre z nich mają w programie techniki kija, noża itp. W nazwie podkreśla się to w ten sposób: Sikaran Arnis, Kuntao Silat itd.
Krótko mówiąc w Mano-Mano (szczególnie w Arnis) jest wszystko: trapping, grappling, dumog i co dusza zapragnie. Niektóre techniki są podobne do Wing-Chun, inne do Sambo, judo, ju-jitsu, boksu, kick-boksingu itp., ale to tylko pozory. Są podobne, ale nie identyczne, wyszły co prawda z tego samego kotła kulturowego Azji ale rozwijały się oddzielnie. Także trening jest inny. Zawsze zaczyna się od treningu z bronią, nigdy odwrotnie. To też decyduje o ich inności. Teoretycznie groch z kapustą, a w praktyce bardzo porządnie poukładane, przemyślane i wszystko współdziała z kijem. Ta sama ekonomia ruchu. Jak nie ma pod ręką kija to trudno, działamy dalej w podobny sposób. W innych sztukach walki tego nie ma. Żeby się tego wszystkiego nauczyć trzeba naprawdę dużo, często i długo trenować. Techniki te są proste, nieskomplikowane ale wymagają elastyczności, lekkości, ekonomii ruchu i płynności akcji, a z tym nie jest tak łatwo. Sztywność i przerosty mięśni, kanciaste ruchy bardzo przeszkadzają w prawidłowym wykonaniu wielu technik. Zostawmy to na boku.

Czy Mano-Mano ma coś wspólnego z Jeet-Kune-Do. Tak i nie. Nad JKD pracował ostro Bruce Lee po tym jak mu w 1965 roku Yip Man odmówił dalszego szkolenia. Nie wszyscy wiedzą, że Bruce Lee ćwiczył Wing-Chun bardzo krótko, bo tylko 2,5 roku i nie opanował do końca 3 Formy, a także drewnianego manekina, noży motylkowych i długiego kija. Przeczytać można o tym np. w książce Yip Chuna 116 Technik Drewnianego Manekina na str. 110 i 111. Poza tym uczniowie byli mu potrzebni do eksperymentów i ich szkolenia nie traktował poważnie. Tak więc w JKD jest też to, co Bruce Lee w danej chwili przyszło do głowy, głównie techniki Wing Chun, w kombinacji z Tae-Kwon-Do, karate, trochę boksu, judo, kung-fu (Modliszka). Teorie, które głosił to są teorie z Wing Chun, wymieszane z chińską filozofią, głównie z Taoizmem i teoriami z boksu oraz judo. JKD to nie jest styl walki, to jest nie dokończony eksperyment, dopasowany do fizyczno-biomechanicznych możliwości Bruce Lee. Zdaję sobie sprawę, że nikt mi nie uwierzy w to co tutaj piszę, ale taka jest naga prawda i nic na to nie można poradzić. Proszę poczytać wywiady z Danem Inosanto, a także go o to spytać. Powie dokładnie to samo co tutaj napisałem. Dzisiejsze JKD zawiera w programie prawie wszystko tak jak Mano-Mano z tą podstawową różnicą, że jest to zbieranina technik z całego świata, ze wszystkich możliwych regionów i nie jest w końcowym efekcie podporządkowana filipińskim regułom treningu i walki z bronią.

W JKD dominują głównie techniki z Wing Chun, do tego w złym wykonaniu. Co to znaczy? To znaczy, że albo Bruce Lee nie zwracał żadnej uwagi na prawidłowość wykonania technik albo nie zależało mu żeby kogokolwiek porządnie uczyć. Najprawdopodobniej jedno i drugie razem, albo też nie wykładał swoim uczniom teorii Wing Chun. Najważniejszą rzeczą w Wing Chun i pokrewnych nazwach tego samego stylu jest zrozumienie zasad. Nie zrozumiałeś, nie będziesz umiał. Kto nie zrozumiał, nie umie też przekazać i tak z pokolenia na pokolenie część technik JKD jest coraz gorzej demonstrowana. JKD w szkole Dana Inosanto jest nauczana jako oddzielna część.

Jeżeli będziesz u Inosanto uczył się Kali, to nauczysz się naturalnie także Mano-Mano. Tak na marginesie to rodzina Inosanto pochodzi z tej samej wyspy Negros co rodzina Presasa. Jeżeli będziesz się uczył tylko JKD, to nie będziesz umiał Kali ani typowego Mano-Mano. Tak to z grubsza wygląda. Myślę, że do zrozumienia różnic pomiędzy JKD, a Mano-Mano wystarczy, że wie się tak naprawdę co to jest JKD. Wielu praktyków, gdy pyta się ich co wiedzą na ten temat powiadają, że to styl Bruce Lee i to wszystko. Nie potrafią bardzo często udzielić żadnej porządnej zgodnej z prawdą odpowiedzi. Wydaje się im, że JKD to sam miód i że na świecie nie ma nic lepszego, jeżeli chodzi o reklamę to zdecydowanie mają rację. Co może zrobić potęga reklamy – jak widać wszystko. Życzę wszystkim, uprawiajcie każdy swój styl i bądźcie dumni, że to robicie. Bo tak naprawdę to nie ma żadnego gorszego lub lepszego stylu. Walczą nie style, tylko ludzie i tylko od nich zależy kto będzie lepszy.

Autor Andreas Boruta